MKK-Wilki 2017 (31)

DWA OBLICZA RUNDY REWANŻOWEJ U14M I AWANS DO ĆWIERĆFINAŁÓW MISTRZOSTW POLSKI

Autor: / 0 Komentarzy / 143 Odwiedzin / 28 kwietnia 2017

     W miniony weekend koszykarze MKK z rocznika 2003/2004 rozegrali rundę rewanżową rozgrywek strefowych województw wielkopolskiego i zachodniopomorskiego. Dwa tygodnie temu z tournee po Szczecinie i Koszalinie gnieźnianie przywieźli komplet punktów, który teoretycznie już wtedy zapewniał im wejście do ćwierćfinałów Mistrzostw Polski. Jednak, aby przypieczętować awans i nie liczyć na pomoc innych należało wygrać przynajmniej jeden mecz. Kto wybrał się na piątkowe spotkanie z zespołem KK Wilki Morskie Szczecin na pewno nie żałował, gdyż był to najlepszy mecz sezonu naszych koszykarzy na hali przy ul. Świętokrzyskiej z bardzo dramatyczną końcówką, co dodatkowo dodało smaczku temu pojedynkowi. Natomiast sobotnie spotkanie to przeciwieństwo tego co mogliśmy zobaczyć w piątek i chyba wszyscy co ten mecz oglądali, zgodnie przyznają, że trzeba o nim jak najszybciej zapomnieć.

 SKLEP POLSKI MKK GNIEZNO – KK WILKI MORSKIE SZCZECIN

72:73 (45:33)

 

     Po bardzo zaciętym spotkaniu w Szczecinie i ostatecznym zwycięstwie gnieźnian 64:56, zawodnicy ze Szczecina przyjechali do pierwszej stolicy Polski nastawieni bardzo bojowo z zamiarem udowodnienia, że starcie sprzed dwóch tygodni było wypadkiem przy pracy. Na korzyść przyjezdnych przemawiał jeszcze brak najwyższego gracza zespołu MKK Łukasza Walkowiaka, który w tygodniu poprzedzającym mecze rewanżowe doznał dość poważnej kontuzji, która może go wyeliminować z gry do końca obecnego sezonu. Łukaszowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i tym samym szybkiego powrotu na parkiet.

    Gnieźnianie od samego początku spotkania wyszli na prowadzenie grając bardzo mądrze w ataku pozycyjnym, jak i w obronie. Goście również bardzo skoncentrowani nie pozwalali gospodarzom na zbyt wiele, dlatego też pierwsze 5 minut to walka kosz za kosz z wynikiem na pograniczu remisu. Po wymaganej zmianie piątek na boisku w zespole MKK pojawił się Szymon Borkowicz, który rozpoczął swoją grę od celnego rzutu za 3 punkty, co jak się później okazało było przełomowym momentem meczu. Dalej mieliśmy festiwal pięknych, indywidualnych wejść Szymona na kosz zakończonych punktami. Zawodnicy ze Szczecina nie mogli znaleźć recepty na jego zatrzymanie, co na koniec pierwszej kwarty dało 6 punktowe prowadzenie MKK.

     Druga kwarta rozpoczęła się od chwilowej dekoncentracji gnieźnian, co pozwoliło gościom na zmniejszenie przewagi. Szybko tą chwilową niemoc zauważył trener Tomasz Konowalski, który natychmiast wziął przerwę na żądanie i po kilku cennych uwagach gnieźnianie ponownie wrócili do gry. Duet Szymon Borkowicz i Eryk Błachowiak bardzo dobrze uzupełniali się w obronie i dzięki kilku przechwytom wypracowali sobie otwartą drogę do kosza zdobywając kolejne cenne punkty. Dzięki takiej postawie zawodnicy MKK schodzili na przerwę z przewagą 12 punktów.

     Początek trzeciej kwarty wprost wymarzony, trzy punkty Huberta Konowalskiego i szał na trybunach. Gorący doping licznie zgromadzonych kibiców dodawał skrzydeł graczom MKK, którzy w pewnym momencie osiągnęli już 18 punktową przewagę. I gdy wydawało się, że mecz pozostaje już tylko kontrolować do głosu doszli niestety sędziowie, którzy swoimi kontrowersyjnymi decyzjami zupełnie zepsuli całe widowisko, wprowadzając bardzo nerwową atmosferę wśród graczy, trenerów oraz kibiców. Dwa wydumane przewinienia Eryka Błachowiaka oraz Szymona Borkowicza spowodowały, że pod koniec trzeciej kwarty obaj ci zawodnicy mieli już na swoim koncie po 4 faule. Trener Konowalski chcąc uniknąć utraty któregoś ze swoich podstawowych graczy dokonał zmian, co skrupulatnie wykorzystali goście, zmniejszając różnicę na koniec trzeciej kwarty do 7 punktów.

     Czwarta kwarta rozpoczęła się od podwójnej straty punktowej gnieźnian i zniwelowaniu straty przez szczecinian do 3 punktów. Od tego momentu rozpoczęła się gra kosz za kosz, gdzie żadna z drużyn nie umiała wypracować sobie przewagi. Niektóre indywidualne wejścia kończyły się faulami, karanymi rzutami osobistymi. Te lepiej wykonywali goście i gdy do końca spotkania pozostała już niecała minuta, wynik na tablicy wskazywał na jednopunktowe prowadzenie gnieźnian. Przy piłce byli zawodnicy MKK, jednak podczas przeprowadzania akcji piłka wyszła poza linię boczną i sędzia myląc się po raz kolejny, dał piłkę gościom. Agresywna obrona i przerywanie akcji faulami doprowadziły drużynę ze Szczecina w okolicę linii rzutów za 3 punkty na swoim polu ataku. I, gdy do końca meczu pozostało niecałe 5 sekund zawodnikom MKK nie udało się upilnować najwyższego gracza gości, który po otrzymaniu podania w ostatniej sekundzie meczu zdobył zwycięskie punkty dla swojego zespołu i szczecinianie wygrali 73:72.

    Pomimo tej porażki zawodnikom MKK, a w szczególności Szymonowi Borkowiczowi należą się WIELKIE GRATULACJE, za mądrą grę, niesamowitą walkę i jeszcze większe zaangażowanie.

    W tym miejscu nie można zapomnieć o wspaniałej publiczności, która w znacznej większości wypełniła widownię hali przy ul. Świętokrzyskiej i głośnym dopingiem wspierała i zagrzewała do walki młodych koszykarzy. WIELKIE DZIĘKI. Liczymy na WAS w kolejnych meczach.

    Punkty dla drużyny MKK Gniezno zdobyli: Szymon Borkowicz 27, Maciej Gorzelany 15, Hubert Konowalski 12, Eryk Błachowiak 10, Gracjan Korytowski 3, Artur Kozłowski i Michał Domagała po 2 oraz Piotr Czajka 1. W meczu zagrali również: Stasiu Hoffmann, Kacper Rakowski i Jakub Szkudlarek, a na ławce cały zespół wspierał Maciej Przykucki.

 

 

SKLEP POLSKI MKK GNIEZNO – MKK BASKET KOSZALIN

 56:56, 59:64 (28:34)

     W drugim meczu rewanżowym gnieźnianie spotkali się z zespołem z Koszalina, z którym dwa tygodnie wcześniej wygrali 66:48. Mając w głowach dość łatwe zwycięstwo w pierwszym meczu oraz odczuwając jeszcze skutki potyczki ze Szczecinem, początek spotkania dość niemrawy, czego wynikiem było narzucenie sobie stylu gry przez gości i cały czas gonienie wyniku. Słaba postawa w obronie, nie wykorzystywanie wyuczonych zagrywek, pozwalanie na zbyt łatwe wejścia na kosz graczy gości doprowadziły, że pierwsza kwarta zakończyła się  remisem 23:23.

     Kolejna kwarta jeszcze gorsza, nie graliśmy zespołowo, wymyślaliśmy indywidualne zagrywki, które nie przynosiły punktów, a z których wynikały wzajemne pretensje pomiędzy zawodnikami. Dzięki takiej postawie drugą kwartę przegraliśmy 11:5 a pierwszą połowę 34:28.

     Bardzo dobitna rozmowa trenera Konowalskiego ze swoimi graczami podczas przerwy przyniosła delikatną poprawę stylu gry, jednak pozwoliło to jedynie na wyrównanie sił, a nie na odrobienie strat. Podstawową bolączką były straty, które wynikały z błędu kroków, niecelnych podań, czy też pozwolenie sobie na zabranie piłki podczas jej wyprowadzania.

     Do czwartej kwarty przystąpiliśmy z 8 punktową stratą oraz nadzieją, że nasza eksportowa piątka w końcu się obudzi i zagra, jak dzień wcześniej ze Szczecinem. Rozpoczęła się pogoń, jednak styl gry nie wiele się poprawił. Nerwowość w naszych szeregach powodowała, że zawodnicy rzadko decydowali się na grę jeden na jeden, a raczej szukali rzutu z dystansu lub za trzy punkty, licząc na ewentualną zbiórkę i dobitkę. Na niecałe dwie minuty przed końcem przegrywaliśmy 5 punktami i nic nie wskazywało, że uda się doprowadzić do remisu. Wtedy do głosu doszedł Maciej Gorzelany, który raz zbierając piłkę i ją dobijając zniwelował stratę do 3 punktów, a następnie decydując się tuż przed końcową syreną na rzut za 3 punkty, szczęśliwie doprowadził do remisu i po chwili do dogrywki.

    W dogrywce nie udało nam się wypracować przewagi, kolejny raz popisaliśmy się słabym wskaźnikiem skuteczności w rzutach osobistych i w ostateczności po bardzo słabym meczu przegraliśmy 64:59.

    W tym meczu wszyscy zagrali poniżej swojej możliwości, nie było lidera który wziąłby trudy spotkania na swoje barki i pociągnąłby pozostałych graczy. Do tego bardzo duża ilość strat oraz brak konsekwencji co do wcześniej ustalonej taktyki, to wszystko przełożyło się na styl gry i ostatecznie porażkę.

     Punkty dla drużyny MKK Gniezno zdobyli: Maciej Gorzelany 15, Eryk Błachowiak 14, Hubert Konowalski 11,  Szymon Borkowicz 10, Gracjan Korytowski 7 i Stasiu Hoffmann 2. W meczu zagrali również: Piotr Czajka, Artur Kozłowski, Maciej Przykucki i Kacper Rakowski, a na ławce cały zespół wspierał Jakub Szkudlarek.

     Dziś już wiemy, że pomimo tych dwóch porażek drużyna SKLEP POLSKI MKK GNIEZNO awansowała z 4 miejsca w grupie do ćwierćfinałów Mistrzostw Polski.  SERDECZNIE GRATULUJEMY całej drużynie i trenerowi Tomaszowi Konowalskiemu, życząc udanego występu w ćwierćfinałach i co najmniej drugiego miejsca w grupie, które gwarantuje awans do półfinałów.

     W dniu 26.04.2017 roku w siedzibie PZKOSZ w Warszawie odbyło się losowanie grup ćwierćfinałowych. Drużyna MKK będąc w czwartym koszyku trafiła do grupy IV, której gospodarzem jest TKM Włocławek. Poza MKK i TKM w grupie IV znalazły się MKKS Rybnik i UKS Piątka Lublin. Pierwsza szybka analiza przeciwników wskazuje, że są to dość wymagający przeciwnicy, jednak jak pokazały ostatnie mecze naszej drużyny, z teoretycznie lepszymi gramy lepiej i wygrywamy, więc teraz pozostaje wykorzystać jeszcze te dwa tygodnie na doszlifowanie ujawnionych niedoskonałości i w dniach 12-14 maja rozegrać dobre mecze pokazując cały wachlarz swoich umiejętności.

 

 

 

 

 

 

 

Twój Komentarz

Email (będzie niewidoczny)

NEWSLETTER

Email marketing powered by FreshMail